niedziela, 9 listopada 2008

Sytuacje niedoprzewidzenia

Dzisiaj Nela miała przymusową wymianę rurki. Rano było jeszcze wszystko dobrze, a po spaniu zaczęła charczeć, świszczeć i ne pomagało ani odsysanie, ani trzykrotna inhalacja... widać było, że coś utknęło w rurce i za ch... nie chce wyjść. Kiedy w końcu zaczęło brakować Jej oddechu (!), decyzja była tylko jedna... szybka wymiana rurki. To nigdy nie są łatwe decyzje... czy jeszcze czekać, aż Nela to sama "wykaszle", próbować odsysać, robić kolejną inhalację, która być może ten czop "rozpuści"... Do tej pory się udawało, dziś nie, konieczna była wymiana rurki. Na szczęście pomogło i rzeczywiście w rurce tkwił czop, który zasłaniał ponad połowę jej prześwitu. Nela odetchnęła... :-). Ja też. Ale szczerze nie znoszę takich sytuacji i tego narastającego stresu... co będzie, czy Nela sobie poradzi, co zrobić, jaką podjąć decyzję... wiem, że każdy codzienne podejmuje jakieś (łatwiejsze i trudniejsze) decyzje, ale chyba niewiele z nich wiąże się bezpośrednio z zagrożeniem życia... a u Neli (i innych dzieci po tracheotomii) tak właśnie jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Moje zdjęcie
To dopiero będzie jazda...